
Elżbieta Jabłońska
Paweł Błęcki: Ogromnie Ci dziękuję za spotkanie i chęć do rozmowy.
Elżbieta Jabłońska: Zgodziłam się dlatego, że po prostu cię lubię. Szanuję to, co robisz. Natomiast jak zaczęłam się zastanawiać, co ja mogłabym ci powiedzieć, to stwierdziłam, że ja chyba w ogóle nic nie wiem na ten temat.
Paweł Błęcki: Już od dłuższego czasu rozmawiam z różnymi osobami na temat męskości. Nazwałem to sobie „detoksykacja męskości”, czyli wychodzenie od krytycznego podejścia do toksycznej męskości i szukanie alternatyw w postaci bardziej współczesnych wzorów męskości, które są bezpieczne, empatyczne i tak dalej. Sam przebyłem dosyć sporą drogę od takiego najeżenia do bardziej empatycznego podejścia. Bardzo chciałem z tobą porozmawiać, bo my się znamy, ale nie aż tak dobrze, żebym był w stanie przewidzieć, jak odpowiesz na te pytania. To jest dla mnie tym bardziej fascynujące.
Elżbieta Jabłońska: Tylko się nie rozczaruj za bardzo tym, co powiem albo czego nie powiem. Ja żyję w takiej rodzinie, gdzie jest oprócz mnie trzech mężczyzn. Mój partner i dwóch synów. Jeden jest dorosły, ma 29 lat, drugi za chwilę kończy 17. Właściwie obserwuję ich zmiany na bardzo różnych etapach życia i mojego własnego życia. Ale moje poczucie i refleksja na temat męskości jako takiej właściwie nie istnieje. Raczej myślę po prostu o osobach, a nie patrzę na nie przez pryzmat płci. Tak mi się wydaje, choć nie wiem, czy rzeczywistość, w której jestem, i osoby, które ze mną przebywają, nie mają innego zdania. Być może jestem trochę nietypową kobietą. Można by powiedzieć, że bardziej męską niż kobiecą, ale to wynika raczej z osobistego doświadczenia.
Paweł Błęcki: Fajnie, że mówisz o swoich synach i rodzinie, bo właśnie to też mnie ciągnęło do tej rozmowy. Wiem, że masz synów, wiem, że jeden z nich jest muzykiem. Ja z kolei mam dwóch starszych braci i też pochodzę z bardzo męskiej rodziny. Moja mama i czterech facetów.
Elżbieta Jabłońska: No tak, rzeczywiście bardzo męska. U mnie z kolei rodzina była bardziej kobieca. Były cztery kobiety i dwóch mężczyzn — trzy siostry, mama, brat i tata. Ale ta proporcja później bardzo się zmieniła. Dzisiaj obserwuję rzeczywistość także przez pryzmat tego, czego oni mnie uczą, jaką formę siebie mi pokazują. Specjalnie mówię „siebie”, choć oczywiście możemy też mówić o formie męskości. Ale ja naprawdę nie potrafię patrzeć na ludzi przez taki podział. Patrzę bardzo indywidualnie. Pewnie gdybyś mnie pociągnął za język, to wywnioskowałbyś coś więcej, więc ciągnij.
Paweł Błęcki: Jak się rozmawia o rodzinie, to otwiera się nieskończona przestrzeń pytań. Ale masz jakieś porównanie między tą bardziej męską rodziną, w której teraz żyjesz, a tą bardziej kobiecą z dzieciństwa? To są dwa różne światy?
Elżbieta Jabłońska: Nie, chyba w ogóle tak o tym nie myślałam i nie ma to dla mnie znaczenia. Ale widzę ogromną przepaść między tym, jakie informacje dostaję od koleżanek, artystek, na temat męskości, a tym, jak sama tego doświadczam. Mam wrażenie, że świat zewnętrzny bardzo koncentruje się na schematycznym podziale na to, co męskie i kobiece. Nawet jeśli to jest otwarte myślenie, to i tak jest w tym jakiś schemat. Mówię też o osobach nieheteronormatywnych i różnych sytuacjach, które nie są do końca określone. Nadal mam wrażenie, że patrzy się na rzeczywistość przede wszystkim przez pryzmat płciowości. A to nie jest mój sposób myślenia. Wydaje mi się, że jestem po prostu osobą o mocnym charakterze. Ktoś mógłby schematycznie powiedzieć, że bardziej męskim, ale ja tego tak nie widzę. Po prostu reaguję w określony sposób na różne sytuacje i trudno mi przypisywać to mojej płci.
Tytuł projektu